Podróże

Wiedeń. Bratysława.

Najzimniejszy wyjazd ever!

Jeden z pierwszych naszych wspólnych wyjazdów. Z M.
Pamiętam to jak dziś. Czekałam ze swoim tobołkiem w tłumie ludzi pragnących dostać się jak najszybciej do wnętrza polskiego busa, by w środku zajać najlepsze miejsca. I nagle od tyłu zachodzi mnie on. Hah z włosami ogolonymi na jakiś centymetr! O dziwo w ten czas wydawało mi to sie dość pociagajace, a dziś wręcz nie mogę sobia wyobrazić dnia bez czochrania jego kedzieżawej czupryny 🙂

Potem długa kilkunastogodzinna podróż. Gramolę się okropnie, układając coraz to nowe pozycje do snu, Pan M za to przyjmuje pozycje “na baczność” i zasypia od razu;]

Na miejscu czekała nas niemiła niespodzianka, gdyż pogoda zapragnęła sprawic nam psikusa i w połowie marca potraktowała nas wyjatkowo niskimi temperaturami. Pamiętam że, wszystko pomimo braku śniegu, było pokryte białoszarym mroźnym szronem. No i mój szczegółowy plan wycieczki wzięło w łeb. Staraliśmy się go zrealizować, ale wiadomo, ze całkiem inaczej zwiedza się przy pięknej pogodzie.

Z racji iż już byłam kiedyś we Wiedniu (tak w piękne upalne lato) na mnie spadł obowiązek oprowadzania. Suma summarum nie wyszło najgorzej. Ze dwa razy zatrzymaliśmy się ogrzać w McDonaldzie. Była też chwila z ukochanym słońcem, która pozwoliła na chwile zapomnieć o lodowatym wietrze, ale trwała tylko chwilę. Nasze ciężkie bagaże dodatakowo uprzykrzały nam zwiedzanie..

DSC03708 DSC03691

Dopiero późnym wieczorem, autobusem dostaliśmy się do Bratysławy, gdzie czekał na nas elegancki hotel z wykupionym śniadaniem i obiadokolacją. Podczas gdy ja grzałam się w pokoju, M skoczył po małe zakupy, zaopatrując nas miedzy innymi w pysznego truskawkowego champana, czekoladę gruszkową “studencką”, którą od tego czasu uwielbiam oraz odżywkę do moich zniszczonych włosów, co pragnę zauważyć było bardzo kochane 🙂

Następnego dnia zajelismy się zwiedzaniem stolicy Słowacji. Miasto dość brudne i smutne. Jak dla mnie obraz Polski z dawnych lat wziąwszy pod uwagę. Dodatkowo nasz hotel mieścił się na przedmieściach. Skoczyliśmy też do nowo otwartego centrum handlowego, gdzie kupiliśmy sobie identyczne ciepłe czapki na głowę i zaopatrzyliśmy się w słodycze dla najbliższych;) Potem w ciepłym holu galerii oddawaliśmy się wspólnej lekturze książki, na wygodnych fotelach.

W sumie tak naprawdę uroki tego miasta poznaliśmy kilka godzin przed wyjazdem spacerując po jego małych uliczkach późnym wieczorem. Wdrapaliśmy się na zamek górujący nad miastem, a że i godzina i sezon nie był turystyczny, byliśmy tam sami dla siebie. Bardzo miło wspominam tą chwilę. Był taras widokowy, z którego rozciągała się nocna panorama miasta i buziak w świetle reflektorów od kochanka 🙂 Nocne wojaże zakończyliśmy gorącą czekoladą w zamykającej się już przytulnej knajpce. I tak z nowonaładowaną energią ruszyliśmy w stronę powrotnego polskiego busa.

DSC03739 DSC03790


Back To Top