Marzec 2019

Pod koniec lutego wsiadłam w pociąg i pojechałam do rodzinnego domu. Uwielbiam podróżowanie pociągiem!
Zawsze jak jestem u rodziców czuję się jak na wakacjach. Nieważne czy słońce, czy deszcz. Tam czas płynie jakoś inaczej 😉

Udało mi się zrobić wiosenne porządki w szafie i pozbyć niepotrzebnych ubrań. Przymusowo odwiedziłam dentystę i poszperałam w starych zdjęciach odkrywając piękne perełki. Mój tata zawsze miał oko do robienia zdjęć. Uwielbiam te historie jakie opowiadają <3

Do Warszawy wróciłam razem z rodzicami. Zorganizowaliśmy im rocznicową kolację degustacyjną. Minęło im 35 wspólnych lat <3
W tym czasie gdy rodzice raczyli się wyszukanymi miniaturowymi potrawami, my z Panem M i moim bratem zajadaliśmy się w najlepsze burgerami, smakowaliśmy whisky i graliśmy na xboxie 😀 Było idealnie!

No i w końcu mogłam zabrać moją rodzinkę do mojej pracy i pokazać w jak przemiłym dla oka i ducha miejscu pracuję. Byli oczarowani. Z resztą tak samo jak ja 🙂

W pracy miałam też ostatnio misję specjalną i przesadzałyśmy z D rośliny 😉 Cała przyjemność po mojej stronie <3 Swoją droga strasznie podobna mi się takie rozwiązanie z kuchnią jak z poniższego zdjęcia. No i mój ukochany fikus!

Dodatkowo trafiła nam się audycja w radio czwórka, w której opowiadałyśmy coś nie coś o roślinach! Mój debiut w radio! ;D

Z dniem 7 marca rozpoczęłam swoje wyzwanie z odżywianiem i przeszłam na głodówkę według dr. Ewy Dąbrowskiej. Było momentami ciężko, ale o wiele lepiej niż ostatnim razem ( czyli jakieś 2 lata temu). Dziś już jestem w 2 fazie wychodzenia, potem jeszcze dwa tygodnie stabilizacji i święta! 😀 bardzo polecam zakup zestawu trzech książek, “przepisy”, “przepisy na wychodzenie” oraz “i co dalej”. Bardzo pomagają.

Odkryłam przepyszne smaki na tej diecie, schudłam i dostałam więcej energii porankami! Się okaże w czasie na co jeszcze wpłynęło to odżywianie.

Z serca polecam. Jest mega ciężka, przede wszystkim początki, ale wychodzenie to bajka 🙂

10 marca kończyłam na warsztatach odnawiać swój przedwojenny fotel. Łup z olx’a wykorzystałam do prezentu od M <3 Poniżej zdjęcia przed i po. Kurs był pod koniec lutego, weekendowy i trwał dwa dni po 6h. Pierwszego dnia myślałam, że odpadnie mi ręka od zdzierania fornitu, ale potem było już z górki 🙂 Mój fotel był dość ambitnym wyzwaniem, więc nie zmieściłam się w planowym czasie i musiałam go dokończyć poza programem warsztatów. Zajęcia odbywały się “Galerii Sztuki Stara Praga”

Przeżywaliśmy też w naszej kamienicy wymianę pionów kanalizacyjno-wodociągowych.. Ugh utrapienie. Jeszcze dziś mamy fachowca który sprząta bałagan po uprzednich “fachowcach” którzy zrobili małą demolkę w łazience, nie będę już wspominać o innych ekscesach związanych o z niepoinformowaniem mieszkańców z górnych mieszkań o nie korzystaniu z toalet.. :/

Ale wróćmy do tych miłych wspomnień z tego miesiąca 🙂
Wyjazd do Katowic <3
Zabraliśmy się ze szwagrem i jego narzeczoną na Śląsk, gdzie spędziliśmy przemiły weekend z naszymi “francuskimi” przyjaciółmi. Mieliśmy też chwile dla siebie we dwoje, którą spędziliśmy spacerując w parku śląskim oraz na kolejce linowej “elka”. Było super beztrosko i romantycznie <3 W powietrzu i na termometrze była wiosna! A hotel był strzałem w 10 z piękną panoramą na Katowice i zachodem słońca!

Przy okazji wyjazdu do przyjaciół tchnęło mnie na kreatywny projekt i przygotowałam dla jednego z ich małych brzdąców “filcowe jedzenie” 🙂 Do tego dokupiłam zestaw drewnianych naczyń kuchennych i zabawa na długie godziny!

Myślę, by przygotować o tym osobny wpis dlatego nie zdradzę zbyt wielu szczegółów 😉

A co tam słuchać u moich roślinek? A proszę bardzo. Miesięczny przegląd moich podopiecznych poniżej 🙂 Oddałam do nowego domu 4 z nich, z którymi nie za bardzo się dogadywaliśmy, mam nadzieje, że będzie im lepiej! Moja palma kokosowa oddała ostatnie tchnienie i dokończyła swego żywota po ciężkiej zimie 🙁 Ale mamy 3 nowych lokatorów, wymarzoną sansewierie, phlebodium blue star do reanimacji, zabidzony chyba fikus (ostatnie zdjęcie) oraz przypadkowo zagościła u mnie roślinka jagodopodobna, z która się dopiero poznaję 😉

No i w końcu wiosna powoli pokazuje się nam w Warszawie.

Nareszcie. Tęskniłam!